niedziela, 15 kwietnia 2018

Oz+ Prolog | tłumaczenie

Wszystko zaczęło się w małym miasteczku w Kansas.


Przed domem/ogród


Toto: Hał!

To jest Toto Junior, mój cudowny mały piesek. Pamiętacie Toto, który wyruszył do krainy Oz razem ze mną? To jego syn.

Toto: Hał!

Minęły lata od mojej przygody w Oz. Powróciłam do Kansas, aby prowadzić normalne życie. I choć była to sama w sobie wspaniała rzecz...

Chloe ( główna bohaterka ): Czasami tęsknię za Oz...

Toto: Arf?

Zaraz po tym jak Toto podniósł uszy, ktoś zapukał do drzwi. Kto to mógłby być o tej godzinie? Otwieram drzwi i gdy je otworzyłam zostałam powitana przez...

??? 1: Tęskniłem za tobą Chloe!

Wysoki mężczyzna podskoczył i objął mnie ramionami.

Chloe: Eep! Hej, spadaj!
??? 2: Przestań, Leonardo!
??? 3: Wiem, że się cieszysz, że ją widzisz, ale uspokój się trochę.

Dwaj inni mężczyźni chwycili go, aby mnie puścił.

Toto: Wrrr!

Toto ugryzł stopę mężczyzny.

??? 1: Oł...! A-ahhh!

Podskoczył z bólu kiedy Toto go ugryzł, a pozostali dwaj mężczyźni pchnęli go i przytrzymali.

??? 2: Nagłe obejmowanie Chloe jest niegrzeczne i nic więcej.
??? 1: Co?! Ja właśnie wyrażałem swoją miłość!
??? 3: Leonardo, zawsze trzeba podchodzić do kobiet jak dżentelmen!
??? 1: Wiem, wiem!
??? 2: Chloe, wszystko w porządku?
Toto: Grrr...!

Toto warknął na tych trzech w mojej obronie.

??? 2: Naprawdę cieszę się, że cię znowu widzę.
??? 3: Wygląda na to, że masz się dobrze.
??? 1: Łał, stałaś się jeszcze piękniejsza niż się spodziewałem.

Moimi gośćmi byli trzej młodzi mężczyźni, których nigdy wcześniej nie widziałam.

Chloe: Czekaj, kim wy jesteście?

I skąd znają moje imię...?

??? 1: Co, zapomniałaś nas?
??? 3:  Prawdopodobnie po prostu nas nie rozpoznała.
??? 2: To jest nie możliwe.

Rozmawiali między sobą naturalnie, ale nie pamiętam abym kiedykolwiek spotkała któregoś z nich.

Nie sądzę, że zapomniałabym tak przystojnych mężczyzn gdybym ich poznała.

Nie mogę powstrzymać moich pulsujących odruchów i ciepłej twarzy gdy oni tak się we mnie wpatrują.

Chwila, czy ja śnię?

Crowlie (2): Jestem Crowlie, Strach na wróble.
Heartmann (3): Jestem Heartmann, Blaszany Drwal.
Leonardo (1): A ja jestem Leonadro, Lew.

Chwileczkę... Strach na wróble, Blaszany Drwal i Lew...?

Leonadro: Teraz pamiętasz?

Jesteście tą trójką, z którą podróżowałam! / Jesteście członkami cyrku?
(tutaj mamy wybór, pogrubioną czcionką jest napisana opcja którą wybrałam)

Chloe: Jesteście tą trójką, z którą podróżowałam przez Oz!
Crowlie: Poprawnie.
Heartmann: Jestem szczęśliwy, że nas pamiętasz.
Chloe: Jak mogłabym was zapomnieć? Jesteśmy przyjaciółmi!
Leonardo: Racja, przyjaciółmi!
Chloe: Ale dlaczego jesteście ludźmi?
Crowlie: Lord Solomon, Czarnoksiężnik z Południa nadał nam ludzką postać.
Heartmann: Mamy nawet imiona.
Chloe: Crowlie, Heartmann i Leonardo, racja. Co za wspaniałe imiona.

Uśmiechnęłam się, a cała trójka wymieniła zadowolone spojrzenia.

Chloe: Och, czekajcie... co was tutaj sprowadza?
Crowlie: Przyszliśmy cię eskortować, Chloe.
Leonardo: To prawie jest twój Wielki Dzień, czyż nie? Mówimy ci o Oz aby świętować!

Zbliżały się moje 17 urodziny.

Chloe: Chcecie świętować moje 17 urodziny w Oz?!
Heartmann: Również Lord Solomon oczekuje ciebie w Oz.
Crowlie: Proszę, zabierz swoje rzeczy i pozwól nam odejść.
Chloe: Czekaj, czekaj chwila!
Leonardo: Coś się stało?
Chloe: Naprawdę się cieszę, że chcielibyście uczcić moje urodziny i bardzo chciałabym wrócić znowu do Oz, ale...
Heartmann: Och jesteś zmartwiona powrotem do swojego domu w Kansas, prawda?

Przytaknęłam, przypominałam sobie jak ciężko było wrócić ostatnim razem.

Heartmann: Cóż, Lord Solomon powiedział, że odeśle cię do domu zaraz po twoim Wielkim Dniu.

W takim razie chcę jeszcze raz odwiedzić Oz!

Poza tym jestem bardzo podekscytowana świętowaniem moich urodzin z takimi przystojnymi mężczyznami.

Chloe: W porządku. Ruszajmy do Oz!
Leonardo: Potem wszystko ustalimy!

Szybko napisałam list do wujka Henry'ego i cioci Em i położyłam go na stole.

Crowlie: Co napisałaś w swoim liście?
Chloe: Że poszłam do domu przyjaciela. Żeby się nie martwili. Nie napisałam nic o magii ani czyś podobnym.
Toto: Hał!
Chloe: Och, czy Toto może pójść z nami?
Heartmann: Ten pies to Toto? TEN Toto?
Chloe: On jest synem Toto, Toto Jr.
Crowlie: Ach, rozumiem. Miło mi cię poznać Toto.
Toto: Grrr...!
Leonardo: Nie wydaje mi się, że on nas lubi.
Crowlie: To twoja wina Leonardo.
Heartmann: Haha... Cóż, ruszajmy!

Duży most w kolorach tęczy pojawił się na nocnym niebie, lśnił w świetle księżyca.

Chloe: O ja, jest taki piękny!
Crowlie: Przejście przez most doprowadzi nas do Krainy Oz.

Niebo


I tak zaczęliśmy iść wzdłuż czarownego mostu. Gdy szliśmy po tęczy, nocne niebo stopniowo zmieniało kolor na błękitny.

Crowlie: Patrz, tam jest!

Crowlie wskazał na koniec mostu gdzie znajdowało się piękne miasto.

Heartmann: To jest południowa kraina Oz, Quadlings.
Toto: Hał, hał!

Nagle Toto rzucił się do ucieczki.

Leonardo: Haha! Ten szczeniak skradł moje serce.
Chloe: Toto, zaczekaj!

Pośpieszyłam za nim, a pozostała trójka również zaczęła biec.

Oto jestem z powrotem w Oz... Och, czuję, że będzie fajnie!

Sala tronowa


Pierwszym miejscem, do którego mnie zaprowadzili był Pałac Quadling.

Solomon: O ja, ile czasu minęło.

Siedzący przede mną Czarnoksiężnikiem Południa i władncą Quadlings, Solomon.

Chloe: To honor dla mnie ponownie cię spotkać Solomonie.

Stojący obok Solomona, gdy ten siedział na tronie był Czarnoksiężnikiem Północy, Nortonem.

Norton: Lordzie Solomonie, czy mam wezwać pozostałych dwoje?
Solomon: Dobry pomysł.

Norton klasnął w dłonie i dwoje ludzi niespodziewanie pojawiło się z tyłu sali.

Oz: Cieszę się, że masz się dobrze młoda damo.
Chloe: Ty jesteś... Oz...?!

Najpierw pojawił się wielki czarnoksiężnik, który rządził Szmaragdowym Miastem, Oz. 
W rzeczywistości był jednak kolejnym człowiekiem z mojego świata, a także świetnym magikiem scenicznym.

Leonardo: Ale Wielki Oz... nie wróciłeś do swojego rodzinnego świata?!
Heartmann: Zaczekaj, ten drugi mężczyzna... Nie możesz być...!
Chloe: Czarnoksiężnikiem z Zachodu?

Pamiętam jego imię... Wesley!

Wesley: Co jest tutaj ze mną problemem?

Wesley wyszeptał.

Crowlie: Chloe cię nie pokonała, gdy zrzuciła na ciebie wiadro wody?
Wesley: Hej, Strachu na wróble, brzmisz jakbyś chciał kolejnego porządnego oświecenia. Chcesz abym się zobowiązał?
Crowlie: Pamiętasz co wtedy powiedziałem?

Crowlie i reszta spoglądali na Czarnoksiężnika z Zachodu,a ich ekspresja była napięta i czułam, że między nimi zaraz polecą iskry.

Norton: Dość. Nie zapominajcie, że jesteście w obecności Lorda Solomona.
Solomon: To ja wezwałem Wielkiego Oza i Wesley'a tutaj.
Chloe: Czy... czy po to aby świętować moje urodziny?

Solomon skinął głową z uśmiechem.

Solomon: Oczywiście będziemy świętować twój  Wielki Dzień Chloe. Ale myślę, że Wielki Dzień to idealna okazja aby wybrać dla ciebie partnera Chloe.
Toto: Arf?
Solomon: Decyzja należy do ciebie Chloe.

Solomon wskazał oczami na Crowlie'go, Heartmanna, Leonardo... Oza i Czarnoksiężnika ze Wschodu, Wesley'a.

Mam wybrać swojego chłopaka spośród tej piątki?

Chloe: Z-zaczekaj nikt mi o tym nie powiedział!
Oz: ...Ciekawy pomysł. Weź mnie pod uwagę.
Wesley: O to właśnie chodzi... Nie miałbym nic przeciwko tej długiej grze.

Wesley uśmiechnął się  pewnie.

Leonardo: Ja też! Nie mogę pozwolić aby Czarnoksiężnik z Zachodu dostał Chloe!
Chloe: Huh...?! Cz-czekajcie...!
Crowlie: Cóż wygląda na to, że w tym momencie już nie mam wyboru.
Heartmann: Wygląda na to, że tak.
Chloe: Cz-czekajcie wszyscy, moglibyście przynajmniej zapytać m-
Solomon: A teraz Chloe, kogo wybierasz?
Chloe: Zaczekaj, ale... Nie mogę podjąć tak ważnej decyzji w ten sposób...!
Crowlie: Chloe nie musisz decydować. Jestem właściwym wyborem.
Heartmann: Chloe, wybrałabyś mnie?
Leonardo: Chloe jestem twoim mężczyzną!

Wszyscy zaczęli się do mnie zbliżać.

Crowlie: Mam wszystko co może cię uszczęśliwić.
Heartmann: Mam serce tylko po to by cię kochać.
Leonardo: Mam odwagę by cię chronić!
Chloe: Cz-czekajcie wszyscy...

Cieszę się, że oni wszyscy to czują, ale ja czuję się trochę... poza tym wszystkim...

Kiedy ci trzej domagali się mojej uwagi, ktoś stanowczo zarzucił mi ręce zdłuż moich ramion i przyciągnął mnie do siebie.

Oz: A co powiesz na mnie, laleczko?

I po chwili znowu ktoś pociągnął mnie za ramię.

Wesley: Wybierz mnie. To rozkaz.
Heartmann: Czy nie możesz po prostu odejść i zostawić nas w spokoju, Czarnoksiężniku z Zachodu?
Wesley: Nie mów mi na okrągło co mam robić! I nie jestem duchem!
Crowlie: Oz powinieneś wrócić do swojego rodzinnego świata.
Oz: A może powrócicie do swoich oryginalnych postaci, ach?
Leonardo: Nic z tych rzeczy! Chloe, kocham cię!
Chloe: Achhh! Wszyscy PRZESTAŃCIE!

Mój krzyk rozbrzmiał w całym pokoju i nagle wszyscy zamilkli.

Chloe: Rozumiem! Rozumiem! Wybiorę kogoś na razie, okej? Na razie.

Spojrzałam po kolei na twarze wszystkich pięciu mężczyzn.

Norton: Lordzie Solomonie, czy to jest naprawdę do przyjęcia?
Solomon: Ależ oczywiście. Teraz, kogo wybierasz?





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Tłumaczenie opisów postaci z Oz+

Witajcie! Przepraszam, że tak długo się nie odzywałam, ale staram się poprawić jak najwięcej ocen na koniec roku szkolnego. Teraz gdy jest...