Garderoba
Chloe: A więc to jest ta garderoba...!
Garderoba, cóż, pokój, do którego zabrał mnie Solomon, była znacznie większa, niż sobie wyobrażałam.
Solomon: Jest raczej duża, nieprawdaż?
Wygląda na to, że jest o wiele większa od mojego domu w Kansas...
W pokoju wisiała niezliczona ilość ubrań.
Chloe: Nawet jeśli nosiłabym każdego dnia coś innego, to myślę, że użycie tych wszystkich strojów zajęło by całe lata.
Toto: Hał, hał!
Toto szczęśliwie biegał dookoła.
Chloe: Toto, leżeć!
Solomon: Minęło sporo czasu, odkąd byłem w garderobie, ale patrząc na to jest tu sporo ubrań ... Być może powinienem otworzyć sklep.
Chloe: C-co...?!
Solomon: Haha, żartowałem.
Solomon wybuchnął psotnym śmiechem.
Solomon: Śmiało, wybierz sukienkę, która ci się podoba,. Wybierz także buty i akcesoria, które chcesz.
Piękne buty i cudowne dodatki świeci mi przed oczyma światłem pokoju.
Chloe: Dziękuję bardzo!
Po krótkim ukłonie usłyszałam jak ktoś woła Solomona z tyłu pokoju.
Solomon: Czy ktoś tu jest?
Po chwili pojawiła się samotna pokojówka.
Pokojówka: Wzywałeś mnie, milordzie?
Solomon: Czy mogłabyś nam pomóc znaleźć sukienkę dla Chloe?
Pokojówka: Zrozumiano, milordzie. To zaszczyt służyć w takiej okazji.
Solomon: Zostawiam to w twoich rękach.
Tak jak powiedział, Solomon wyszedł z garderoby.
W porządku, muszę znaleźć sukienkę...
Postanowiłam wybrać sukienkę, ale było ich tak wiele, że nie wiedziałam od czego zacząć.
Och, co ja mam zrobić...? Wszystkie są cudowne, nie mogę po prostu wybrać jednej...
Toto: ?
Toto spoglądał pomiędzy mną, a sukienkami.
Chloe: Toto ty też pomagasz.
Toto: Hał!
...
Pokojówka: Panienko Chloe, to wygląda przepięknie na tobie!
Chloe: Aww, dziękuję.
Spojrzała na swoje odbicie w lustrze ciesząc się z sukienki, którą wybrałam dla siebie, której nigdy wcześniej nie widziałam.
To jest piękne!
Chloe: Spójrz na mnie Toto! Nigdy nie nosiłam tak pięknej sukienki!
Toto: Hał!
Toto odpowiedział mi machając swoim ogonem.
Zastanawiam się czy Crowlie'mu się to spodoba?
Oczekiwanie zaczęło narastać w mojej klatce piersiowej.
Pokojówka: Dobrze żebyś się pospieszyła, moja pani. Bal zaraz się zacznie.
Chloe: Huh, to już ta pora?!
Minęło trochę czasu zanim pokojówka pomogła mi założyć sukienkę i nałożyć makijaż.
Crowilie i inni muszą być zmęczeni czekaniem... Muszę się pośpieszyć!
Pokojówka: Odprowadzę cię do sali balowej.
Chloe: Och, proszę.
Razem z Toto poszłam do sali balowej.
Chloe: Dziękuję bardzo!
Po krótkim ukłonie usłyszałam jak ktoś woła Solomona z tyłu pokoju.
Solomon: Czy ktoś tu jest?
Po chwili pojawiła się samotna pokojówka.
Pokojówka: Wzywałeś mnie, milordzie?
Solomon: Czy mogłabyś nam pomóc znaleźć sukienkę dla Chloe?
Pokojówka: Zrozumiano, milordzie. To zaszczyt służyć w takiej okazji.
Solomon: Zostawiam to w twoich rękach.
Tak jak powiedział, Solomon wyszedł z garderoby.
W porządku, muszę znaleźć sukienkę...
Postanowiłam wybrać sukienkę, ale było ich tak wiele, że nie wiedziałam od czego zacząć.
Och, co ja mam zrobić...? Wszystkie są cudowne, nie mogę po prostu wybrać jednej...
Toto: ?
Toto spoglądał pomiędzy mną, a sukienkami.
Chloe: Toto ty też pomagasz.
Toto: Hał!
...
Pokojówka: Panienko Chloe, to wygląda przepięknie na tobie!
Chloe: Aww, dziękuję.
Spojrzała na swoje odbicie w lustrze ciesząc się z sukienki, którą wybrałam dla siebie, której nigdy wcześniej nie widziałam.
To jest piękne!
Chloe: Spójrz na mnie Toto! Nigdy nie nosiłam tak pięknej sukienki!
Toto: Hał!
Toto odpowiedział mi machając swoim ogonem.
Zastanawiam się czy Crowlie'mu się to spodoba?
Oczekiwanie zaczęło narastać w mojej klatce piersiowej.
Pokojówka: Dobrze żebyś się pospieszyła, moja pani. Bal zaraz się zacznie.
Chloe: Huh, to już ta pora?!
Minęło trochę czasu zanim pokojówka pomogła mi założyć sukienkę i nałożyć makijaż.
Crowilie i inni muszą być zmęczeni czekaniem... Muszę się pośpieszyć!
Pokojówka: Odprowadzę cię do sali balowej.
Chloe: Och, proszę.
Razem z Toto poszłam do sali balowej.
Sala balowa
Gdy weszłam do sali musiałam zmrużyć oczy przez jasność żyrandola. Zaskoczył mnie również większy tłum niż się spodziewałam.
Łał! Jest tu tak dużo ludzi!
Toto: Hał!
Zamilkłam gdy wszystkie oczy były wpatrzone we mnie.
Co powinnam zrobić...?!
Crowlie: Chloe!
Crowlie zawołał moje imię, podbiegając do mnie.
Chloe: Och, Crowlie...!
Crowlie: ...!
Po prostu na mnie spojrzał, a zaskoczenie było widoczne na jego twarzy.
Czuję się trochę zawstydzona, gdy jego oczy tak się we mnie wpatrują...
Chloe: U-um... Czy podoba ci się moja sukienka...?
Crowlie: Jest przepiękna...
Szepnął. Heartmann i Leonardo przepchnęli się przez tłum aby pojawić się przede mną.
Heartmann: Jaką piękną sukienkę wybrałaś! Wygląda na tobie świetnie!
Chloe: Dziękuję Heartmannie.
Leonardo: Whoa... Chloe wyglądasz pięknie! Zbyt pięknie! Wyglądasz jak księżniczka!
Chloe: Och, Leonardo zbyt bardzo mnie chwalisz.
Leonardo: Nie, mówię poważnie! Prawda Crowlie?
Crowlie: Huh...?
Wydawało się, że wrócił do swoich zmysłów, Crowlie nagle zaczął się czerwienić.
Heartmann: Co się stało Crowlie? Chloe jest taka piękna, że aż nie możesz nic powiedzieć?
Crowlie: J-ja...!
Oz: Nieźle wyglądasz młoda damo.
Wesley: Cóż, wyglądasz zupełnie nie na miejscu.
Oz i Wesley również się pojawili.
Oz: Nie jest za późno. Nadal możesz wybrać mnie, wiesz.
Chloe: Och, nie mogę tego zrobić.
Oz: Ludzie cały czas zmieniają zdanie.
Wesley: Odpędzę ich wszystkich jeśli tego pragniesz.
Leonardo: Wspaniały Oz i Czarnoksiężniku z Zachodu trzymajcie się od niej z daleka!
Heartmann: W rzeczy samej. Nikt was nie wołał.
Leonardo i Heartmann odepchnęli Oza i Wesley'a.
Oz: Daj spokój, nie ma mowy abym mógł pozwolić zostać takiej pięknej damie.
Crowilie: ...
Huh?
Crowlie jedyny stał cicho z oczami wpatrzonymi we mnie.
Chloe: Crowlie co się dzieje?
Crowlie: !
Jego twarz jest czerwona, Crowlie szybko odwrócił wzrok.
Może... nie spodobała mu się ta sukienka?
Crowlie: ...
Chloe: Nie podoba ci się ta sukienka?
Crowlie: Nie to nie to...
Szepnął, ale nie próbował spojrzeć mi w oczy.
Crowlie: Mogę porozmawiać z tobą przez chwilę?
Crowlie wziął mnie za rękę i zabrał trochę dalej od pozostałych.
Chloe: O co chodzi?
Spojrzał na mnie kompletnie poważnym wzrokiem.
Crowlie: Proszę, nie chcę aby ktokolwiek inny zobaczył cię w tej sukience.
Chloe: Huh? Dlaczego?
Crowlie: Cóż...
Crowlie zamilkł, jego twarz nadal była czerwona.
Zastanawiam się co jest nie tak Z Crowlie'm...?
Norton: Wszyscy proszę się uspokoić!
Głos Nortona rozbrzmiał w sali balowej.
Toto: Hał!
Chloe: Toto cicho...!
Norton: Wielki Czarnoksiężnik z Południa Lord Solomon chciałby podzielić się czymś ze wszystkimi gośćmi.
Unosząc się w powietrzu Norton spojrzał na całą salę.
Solomon: Chloe, ta sama dziewczyna, która doprowadziła ten świat do pokoju w niedalekiej przeszłości, ma wkrótce skończyć 17 lat. Świętujmy wspólnie tą najcudowniejszą z możliwych okazji. Chociaż jej Wielki dzień będzie dopiero za kilka dni, ten Bal jest świętowaniem powrotu Chloe do Oz. Chcę,a by wszyscy dobrze się bawili!
Fala okrzyków i aplauzu wybuchła w sali.
Solomon: Ale zanim to nastąpi posłuchajmy słów Chloe.
Chloe: M-moich...?!
Chwila, to stało się zbyt nagle! Co mam powiedzieć?!
Poprosiłam swoimi oczami innych o pomoc.
Kogo powinnam poprosić o pomoc...?
Heartmann. / Leonardo. / Crowlie.
Wiem Crowlie jest naprawdę sprytny, więc powinien być w stanie mi pomóc...
Podeszłam do Crowlie'go i już miałam prosić o pomoc gdy...
Crowlie: Po prostu podziękuj wszystkim, że świętują twoje urodziny i powiedz jak się cieszysz, że wróciłaś do Oz.
Huh? Ale jeszcze go o nic nie zapytałam...
Rozszerzyłam oczy, ale on tylko skinął głową z uśmiechem.
Och... Domyślił się, o co chciałem zapytać patrząc na mnie. Crowlie wpatruje się we mnie tymi swoimi jasnymi oczami...
Bardzo mnie to ucieszyło.
Chloe: Dziękuję Crowlie.
Zrobiłam krok do przodu i rozejrzałam się, aby spojrzeć na wszystkich ludzi, którzy się zebrali.
Jestem nerwowa... Ale mam moją trójkę przyjaciół ze mną!
Wzięłam głęboki oddech a potem zaczęła do wszystkich mówić.
Chloe: Jestem głęboko, głęboko wdzięczna słysząc, że będziecie świętować moje siedemnaste urodziny. Naprawdę cieszę się, że miałam możliwość ponownego powrotu do Krainy Oz i zobaczenia was wszystkich. Dziękuję wszystkim!
Fala okrzyków i aplauzu wybuchła w sali balowej.
Toto: Ahooooo!
Leonardo: Chodź tutaj Chloe!
Leonardo machał rękami z radości.
Heartmann: Co za wspaniałe przemówienie! Och, myślę, że będę płakać...!
Jego oczy były wilgotne, Heartmann szybko wyciągnął chusteczkę.
Crowlie: To było idealne Chloe.
Crowlie patrzył prosto na mnie z ulgą na twarzy.
Chloe: Dziękuję wszystkim!
Wzięłam rękę Crowlie'go i podziękowałam mu ponownie.
Chloe: Naprawdę mnie uratowałeś Crowlie. Dziękuję ci bardzo!
Crowlie: O-och...
Nagle jego policzki się zaczerwieniły, Crowlie odwrócił wzrok.
Crowlie: To nic wielkiego...
Spojrzał na mnie dwa razy.
Oz: To było w porząku, ale gdybym to ja tam był wyciągnąłbym z kapelusza jedną lub dwie sztuczki, aby zabawić tłum.
Wesley: Zaskakująco porządnie zrobione. A myślałem, że nie jesteś tutaj najostrzejszym nożem w szufladzie...
Leonardo: Nie mów tak o Chloe!
Crowlie: Ktoś chce być jeszcze raz unicestwiony przez Chloe?
Wesley: Co to ma znaczyć?!
Chloe: Chłopcy proszę, nie walczcie. Zrujnujecie bal.
Heartmann: Chloe ma racje.
Znienacka piosenka i piękne fanfary rozbrzmiały echem po sali.
Solomon: Niech rozpoczną się tańce!
Zespół zaczął grać wyrafinowaną melodię, a tłum zaczął się łączyć w pary i tańczyć.
Crowlie: Chloe...
Crowlie skłonił się przede mną i wyciągnął swoją dłoń.
Crowlie: Czy mogę mieć ten taniec?
Prosta uprzejmość jego głosu spowodowała skakanie mojego serca.
Czuję, że Crowlie jest taki, taki... dojrzały!
Crowlie: O co chodzi?
Chloe: O-och nic, po prostu... martwię się czy naprawdę potrafię tańczyć...
Crowlie: Przechodziliśmy już to pamiętasz? Poprowadzę cię, nie musisz się o nic martwić.
Jego oczy spoglądały na mnie pewnie, tak wyraźnie jak tylko mogły.
Wierzę w ciebie Crowlie!
Wzięłam go za rękę, a on delikatnie przyciągnął mnie do siebie. Tak naturalnie, zaczęliśmy tańczyć.
Chloe: Muszę przyznać, że denerwuję się tańczeniem przed tak wieloma ludźmi...
Crowlie: Po prostu myśl o wszystkich jak o strachach na wróble.
Mrugnął. Zachichotałam delikatnie czując jak kawałek moich nerwów wyparowuje.
Crowlie: W porządku, wykonuj moje kroki.
Brzmiał jakby śpiewał szepcząc mi do ucha.
Co za delikatne prowadzenie...
Crowlie: Proszę bardzo, nie ma potrzeby się śpieszyć. Po prostu poruszaj się do rytmu.
Kiedy coraz bardziej i bardziej przyzwyczajałam się do poruszania się z nim w parze delikatnie przyciągnął mnie do siebie. I z jakiegoś powodu czuła się tak jakbym faktycznie tańczyła. Z szacunkiem. Ale nasze ciała... całkowicie się dotykały... Moja twarz nagle stała się czerwona, a moje serce zaczęło trzepotać.
Moje serce nie przestaje bić... i on prawdopodobnie też to czuje!
Crowlie: Wszystko w porządku?
Powinniśmy przestać. / Jesteś dobry w prowadzeniu. / Nie obciążam cię, prawda?
Chloe: Jesteś naprawdę dobry w prowadzeniu. To sprawia, że czuję się jakbym naprawdę tańczyła.
Powiedziałam mu o jego prowadzeniu, aby nie zauważył mojego serca, które właśnie przebiegało maraton.
Crowlie: Jestem dobry w tańcu.
Chloe: Ćwiczyłeś?
Crowlie: Tak, ze strachem na wróble. Wolę jednak abyś zachowała to w sekrecie.
Niemal wybuchnęłam śmiechem.
Chloe: Naprawdę, teraz?
Crowlie: Kto wie? Obawiam się, że nie mogę zdradzić ci więcej moich sekretów.
Crowlie uśmiechnął się. Nigdy bym nie pomyślała, że on naprawdę uczył się ze strachem na wróble, lub jeśli tylko żartował. Ale widziałam jaki był miły, wiedział jak do mnie mówić, żebym czuła się mniej nerwowa.
Crowlie jest naprawdę miły...
Nagle muzyka przyśpieszyła tempo. Crowlie prowadził mnie krokami.
Nie mogę nadążyć za nim, nie wtedy gdy jest tak szybki...
Rozejrzałem się wokół, by zobaczyć, że wszyscy przypatrują z uwagą na naszemu tańcowi.
Wszyscy się patrzą...! Och, byłoby to takie zawstydzające gdybym się potknęła czy coś!
Chloe: Ach...!
Crowlie: Ow...!
Zdenerwowana przypadkowo nadepnęłam na stopę Crowlie'go.
Chloe: Przepraszam...! Czy wszystko w porządku?
Przestałam tańczyć i przeprosiłam go. Brzmiała tylko muzyka, a wszyscy inni zaczęli wywoływać zamieszanie. Bolało mnie widzenie wyrazu twarzy Crowlie'go gdy ten znosił ból.
Oz: Cóż, ona odeszła i zrobiła to.
Wesley: Nadepnięcie wysokim obcasem boli jak diabli. Mówisz 'wszystko w porządku'.
Crowlie: W porządku... tańczmy dalej.
Chloe: Ale wygląda na to, ze to naprawdę nie boli...
Crowlie: W porządku. Mogę to zrobić.
Mówi to ponownie, ale... co powinnam zrobić?
Uwierz Crowlie'mu. / Poproś o pomoc przyjaciół. / Przestań tańczyć.
Jego stopa jest prawdopodobnie ranna... musimy przestać tańczyć i sprawdzić to.
Chloe: Myślę, że powinniśmy przestać tańczyć... niestety.
Crowlie: Ty... nie wierzysz mi...?
Chloe: Ale nie możesz dalej tańczyć, nie z tą stopą.
Crowlie: To jest moja stopa, która została nadepnięta. I mówię, że jest w porządku.
Nie wiedząc co robić spojrzałam na Heartmanna i Leonardo. Jednak oni już pokazali mi, że nie przyjdą z pomocą.
Dlaczego oni nie przyjdą mi pomóc?
Oboje wyglądali jakby powstrzymywali się od wkroczenia.
Chwila, może oni...! Może oni wierzą Crowlie'mu, więc celowo trzymają się z daleka...! Heartmann i Leonardo uwierzyli Crowlie'mu, ale ja nie...
Chloe: Wygląda na to, że zepsułam to jako twoja przyjaciółka...
Crowlie: Huh...?
Chloe: W porządku Crowlie. Wierzę ci. Wróćmy do tańczenia!
Crowlie: Chętnie!
Crowlie i ja ponownie zaczęliśmy tańczyć.
Solomon: Wszyscy tańczmy!
Głos Solomona spowodował, że wszyscy zaczęli tańczyć.
Chloe: Czy z twoją stopą naprawdę jest w porządku?
Zapytałam jak się ma jego stopa obserwując jego prowadzenie.
Crowlie: To jest dziwne... Rzeczywiście odczuwam ból.
Chloe: Huh? Co masz na myśli?
Crowlie: Kiedy byłem strachem na wróble ze słomy nie czułem nawet najmniejszego bólu... ale gdy ludzkie ciało jest uszkodzone odczuwa ból. Własnie dlatego lubię to ciało.
Chloe: Lubisz ból?
Crowlie: Cóż, ból jest dowodem na to, że jestem żywy.
Crowlie wpatrywał się w moją rękę, która była związana z jego.
Crowlie: Czuję także ciepło twojej dłoni na mojej.
Crowlie uśmiechnął się.
Czuje ciepło... a to dowód na to, że naprawdę stał się człowiekiem. Ja również czuję ciepło jego dłoni.
Crowlie: Crowlie, przepraszam, że nadepnęłam na twoją stopę.
Przeprosiłam go, ale on się roześmiał.
Crowlie: Och, miałem rację. Co ważniejsze... tańczysz całkiem dobrze.
Chloe: H-hej!
Z zaskoczeniem zauważyłam, że moje ciało po prostu naturalnie się porusza.
Chloe: To dlatego, że mam świetnego prowadzącego. Dzięki Crowlie!
Crowlie: Nie ma za co.
Utalentowany tancerz, który potrafi się śmiać nawet gdy jego stopa została nadepnięta... Naprawdę wyrosłeś na wspaniałą osobę.
Leonardo: Crowlie daj spokój, pozwól mi się wtrącić!
Z jakiegoś powodu Leonardo i Heartmann tańczyli ze sobą.
Heartmann: Nie mogę trzymać go na zawsze...
Chloe: Naprawdę? Ale wyglądacie na taką wspaniałą parę.
Crowlie: Nie chciałbym przerywać waszego tańca więc będziemy kontynuować.
Heartmann: Hej...!
Leonardo: Też chciałbym zatańczyć z Chloe!
Heartmann: Ouch! Nie depcz mojej stopy Leonardo!
Leonardo: Mówisz mi, że ta zbroja jest tylko dekoracją?!
Norton: Mój, wydaje mi się, że wszyscy się dobrze bawią.
Solomon: Oczywiście. W końcu jest to bal.
Oz: Co za nuda...
Wesley: Tch...
Toto: Hał, hał!
Toto biegał dookoła Crowlie'go i mnie kiedy tańczyliśmy, wydaje się, że on ma własny bal.
Chloe: Też tańczysz Toto? Mój, jesteś dobry!
Crowlie: Chodź, zatańczmy jeszcze!
Dzięki temu utrzymywaliśmy nasz taniec w rytm eleganckiej muzyki.
