Sala tronowa
Odwróciłam twarz w stronę Crowlie'go, a moje serce zaczęło szybciej bić.
Chloe: Crowlie, wybieram ciebie.
Crowlie: M-mnie...?
Wyglądał na zaskoczonego, Crowlie zamrugał wpatrując się we mnie.
Leonardo: Co? Nie ma mowy! Dlaczego nie wybrałaś mnie?!
Crowlie: Zostałem wybrany...?
Heartmann: Czy to źle Crowlie?
Crowlie: Och, nie, jestem po prostu... trochę zaskoczony...
Choć na początku zdawał się kompletnie w to nie dowierzać, szybko się uśmiechnął i stanął przede mną.
Crowlie: Chloe dziękuję, że mnie wybrałaś!
Wpatrywał się prosto we mnie oczami pełnymi radości i nerwowości.
Czuję nadchodzące zakłopotanie, gdy jego oczy tak...
Oz: Serio? Wybrałaś Stracha na wróble?
Wesley: Tch, nie mogę w to uwierzyć...
Toto: Hał...?
Solomon uniósł się lekko w powietrze i wydał z siebie głośne oświadczenie.
Solomon: A zatem decyzja została podjęta! Crowlie został ukochanym Chloe!
O-och... Wybierając Crowlie'go znaczy, że on jest teraz moim chłopakiem, racja...? Ale czy to naprawdę... naprawdę w porządku wybrać go jako chłopaka?
Podnosząc mój niepokój, Crowlie uśmiechnął się do mnie delikatnie.
Crowlie: Nie musisz się przejmować. Upewnię się, że nie pożałujesz, że mnie wybrałaś.
Jego słowa spływały z pewnością,a jego oczy były czyste jak za dnia.
Jego oczy są rzeczywiście bardzo... bardzo poważne...
Wesley: Na prawdę? Nie pozwolisz jej żałować, że ciebie wybrała?
Wesley mruknął, wygląda na to, że nie jest zadowolony.
Wesley: Jesteś strasznie pewny siebie jak na Stracha na wróble.
Crowlie: Już nie jestem strachem na wróble. Jestem człowiekiem oraz władcą Szmaragdowego Miasta.
Och, to prawda! Oz zostawił mu Szmaragdowe Miasto!
Zdarzyło się to wiele lat temu, więc dlatego o tym zapomniałam.
Oz: Powiedz, pamiętam to. Nie mogę sobie wyobrazić, dlaczego wybrałem na króla stracha na wróble...
Leonardo: Odchodzę!
Crowlie: Dlaczego?!
Leonardo: Ponieważ nie zostałem wybrany!
Wesley: Zgadzam się, zrób to! Nie znam Chloe więc jestem w gorszej sytuacji. To nie jest sprawiedliwe.
Crowlie: Oczywiście, że nie jesteś jej obeznany!
Heartmann: Teraz odkładając na bok to, jak bardzo nienawidzimy Czarnoksiężnika z Zachodu...
Wesley: Nie odkładaj tego na bok!
Heartmann: Ja naprawdę uważam, że powinniśmy przemyśleć tę decyzję.
Crowlie: Ty też Heartmann'ie...?!
Heartmann: Cóż, to wszystko stało się tak nagle, więc nie sądzę aby Chloe miała wystarczająco dużo czasu na zastanowienie się.
Oz: Tego właśnie oczekuję od kogoś tak życzliwego jak ty. Dobrze, załóżmy, że to zakończymy.
Czekaj, co? Co się dzieje?!
Leonardo odepchnął Crowlie'go i przysunął swoją twarz do mojej.
Leonardo: Chloe, jestem całkowicie poważny! Kocham cię!
Leonardo otoczył mnie ramionami.
Chloe: Aachhh!
Wesley: Z drogi Lwie!
Wesley kopnął Leonardo.
Wesley: Jestem naprawdę miły dla kobiet, w których się zakochałem.
Wesley powiedział to uśmiechając się głupawo.
Czy to to on ma na myśli...? On jest trochę przerażający...
Heartmann: Przepadnij złoczyńco! Chloe, myślę, że powinnaś naprawdę wszystko dobrze przemyśleć przed ponownym wyborem.
Heartmann odepchnął Wesley'a na bok i stanął przede mną.
Oz: Z drogi! Co powiesz na randkę na moim balonie na gorące powietrze Chloe?
Tym razem to Oz pchnął Heartmanna na bok i zaoferował mi swoją dłoń. Następnie wszyscy zaczęli się nawzajem popychać, a potem cała piątka mnie otoczyła.
Crowlie: Chloe nie możesz cofnąć swojego wyboru! Zaufaj mi, temu którego wybrałaś!
Leonardo: Chloe kocham cię!
Co powinnam zrobić? Och, pomóż mi Toto!
Próbowałem go poprosić o pomoc, ale Toto był pozytywnie zafascynowany unoszącym się Salomonem, próbując podskoczyć do niego, nie zwracając na mnie uwagi. Norton nie mogąć już dłużej czekać bezczynnie zwrócił się do Solomona.
Norton: Lordzie Solomonie, co powinniśmy teraz zrobić?
Nie wyglądając na zaniepokojonego, Solomon spojrzał na mnie z uśmiechem.
Solomon: W rzeczy samej... Chloe, co chcesz zrobić? Czy chciałabyś jednak podjąć bardziej przemyślaną decyzję?
Wesley: Tch, nie mogę w to uwierzyć...
Toto: Hał...?
Solomon uniósł się lekko w powietrze i wydał z siebie głośne oświadczenie.
Solomon: A zatem decyzja została podjęta! Crowlie został ukochanym Chloe!
O-och... Wybierając Crowlie'go znaczy, że on jest teraz moim chłopakiem, racja...? Ale czy to naprawdę... naprawdę w porządku wybrać go jako chłopaka?
Podnosząc mój niepokój, Crowlie uśmiechnął się do mnie delikatnie.
Crowlie: Nie musisz się przejmować. Upewnię się, że nie pożałujesz, że mnie wybrałaś.
Jego słowa spływały z pewnością,a jego oczy były czyste jak za dnia.
Jego oczy są rzeczywiście bardzo... bardzo poważne...
Wesley: Na prawdę? Nie pozwolisz jej żałować, że ciebie wybrała?
Wesley mruknął, wygląda na to, że nie jest zadowolony.
Wesley: Jesteś strasznie pewny siebie jak na Stracha na wróble.
Crowlie: Już nie jestem strachem na wróble. Jestem człowiekiem oraz władcą Szmaragdowego Miasta.
Och, to prawda! Oz zostawił mu Szmaragdowe Miasto!
Zdarzyło się to wiele lat temu, więc dlatego o tym zapomniałam.
Oz: Powiedz, pamiętam to. Nie mogę sobie wyobrazić, dlaczego wybrałem na króla stracha na wróble...
Leonardo: Odchodzę!
Crowlie: Dlaczego?!
Leonardo: Ponieważ nie zostałem wybrany!
Wesley: Zgadzam się, zrób to! Nie znam Chloe więc jestem w gorszej sytuacji. To nie jest sprawiedliwe.
Crowlie: Oczywiście, że nie jesteś jej obeznany!
Heartmann: Teraz odkładając na bok to, jak bardzo nienawidzimy Czarnoksiężnika z Zachodu...
Wesley: Nie odkładaj tego na bok!
Heartmann: Ja naprawdę uważam, że powinniśmy przemyśleć tę decyzję.
Crowlie: Ty też Heartmann'ie...?!
Heartmann: Cóż, to wszystko stało się tak nagle, więc nie sądzę aby Chloe miała wystarczająco dużo czasu na zastanowienie się.
Oz: Tego właśnie oczekuję od kogoś tak życzliwego jak ty. Dobrze, załóżmy, że to zakończymy.
Czekaj, co? Co się dzieje?!
Leonardo odepchnął Crowlie'go i przysunął swoją twarz do mojej.
Leonardo: Chloe, jestem całkowicie poważny! Kocham cię!
Leonardo otoczył mnie ramionami.
Chloe: Aachhh!
Wesley: Z drogi Lwie!
Wesley kopnął Leonardo.
Wesley: Jestem naprawdę miły dla kobiet, w których się zakochałem.
Wesley powiedział to uśmiechając się głupawo.
Czy to to on ma na myśli...? On jest trochę przerażający...
Heartmann: Przepadnij złoczyńco! Chloe, myślę, że powinnaś naprawdę wszystko dobrze przemyśleć przed ponownym wyborem.
Heartmann odepchnął Wesley'a na bok i stanął przede mną.
Oz: Z drogi! Co powiesz na randkę na moim balonie na gorące powietrze Chloe?
Tym razem to Oz pchnął Heartmanna na bok i zaoferował mi swoją dłoń. Następnie wszyscy zaczęli się nawzajem popychać, a potem cała piątka mnie otoczyła.
Crowlie: Chloe nie możesz cofnąć swojego wyboru! Zaufaj mi, temu którego wybrałaś!
Leonardo: Chloe kocham cię!
Co powinnam zrobić? Och, pomóż mi Toto!
Próbowałem go poprosić o pomoc, ale Toto był pozytywnie zafascynowany unoszącym się Salomonem, próbując podskoczyć do niego, nie zwracając na mnie uwagi. Norton nie mogąć już dłużej czekać bezczynnie zwrócił się do Solomona.
Norton: Lordzie Solomonie, co powinniśmy teraz zrobić?
Nie wyglądając na zaniepokojonego, Solomon spojrzał na mnie z uśmiechem.
Solomon: W rzeczy samej... Chloe, co chcesz zrobić? Czy chciałabyś jednak podjąć bardziej przemyślaną decyzję?
Zostaję przy swojej decyzji. / Przemyślę to. / To naprawdę nie ma dla mnie znaczenia.
Co powinnam zrobić?
Ta piątka patrzyła na mnie. W chwli gdy oczy Crowlie'go spotkały się zmoimi przypomniałam sobie co mi powiedział.
Powiedział, że sprawi, że nie będę żałować, że go wybrałam...
W chwili gdy zobaczyłam jego czyste oczy gdy to powiedział, poczułam coś, naprawdę.
Zaufam tym oczom, tym pełnym ufności słowom...!
Chloe: Zostanę przy mojej decyzji.
Solomon: Jesteś pewna?
Chloe: Tak. Chcę zaufać Crowlie'mu.
Crowlie: Dziękuję ci, Chloe!
Heartmann: Jeśli to jest woja decyzja, już jest wszystko ustalone.
Z małym uśmiechem Heartmann poklepał Crowlie'go po ramieniu.
Leonardo: Decyzja podjęta, huh. Gratuluję Crowlie.
Leonardo był na tyle miły, że również się uśmiechnął, ale Oz i Czarnoksiężnik z Zachodu mieli widoczne rozczarowanie na twarzach.
Oz: Chloe powinnaś naprawdę to przemyśleć.
Chloe: Ale...
Crowlie: Chloe podjęła już swoją decyzję. Nie musisz na to narzekać.
Wesley: Hmph...!
Norton: Niestety... Wygląda na to, że decyzja została podjęta.
Solomon delikatnie się uśmiechnął.
Solomon: Nie zamierzałem zaakceptować zmiany, nawet gdybyś ponownie to przemyślała.
Chloe: Hm? Co masz na myśli?
Solomon: Nie otrzymamy odpowiedzi, która zadowoli wszystkich, bez względu na to, ile razy zmienisz zdanie. Jednak chciałem po prostu potwierdzić to, co czujesz. Chloe.
Chloe: Co ja czuję?
Solomon: Pomyślałem, że to może zadziałać, jeśli masz choć odrobinę uczuć do Crowlie'go.
Chloe: P-przepraszam?!
Norton: To trochę złowrogie, nie sądzisz Lordzie Solomonie?
Solomon: Cóż, zostawmy to tak, jak jest.
Czuję, że on unika problemu...
Solomon: Aby uczcić fakt, że do nas wróciłaś, urządzimy bal tej nocy.
Chloe: Bal?
Leonardo: Takie rzeczy lubię słyszeć! Nie mogę się tego doczekać!
Heartmann: Potrafisz tańczyć Leonardo? Nie potrafisz jeszcze używać do tego ludzkiego ciała.
Leonardo: Pokarzę ci jak wspaniale odnajduję się na parkiecie z tymi dwoma nogami.Tylko nie upadnij gdy zobaczysz, jak dobrze potrafię się ruszać!
Wesley: Hmph, to nonsens. Taniec jest dla tępych i głupich.
Norton: Wszyscy tutaj wezmą udział.
Wesley: Chyba sobie żartujesz...
Chloe: Bal? Och, nie mogę się tego doczekać!
Crowlie: Chloe czy będziesz w stanie zatańczyć na balu?
Nie jestem najlepsza w tańcu... / Chciałabym abyś przejął inicjatywę. / Minęło trochę czasu odkąd ostatnio tańczyłam.
Chloe: Minęło trochę czasu odkąd ostatnio tańczyłam... Nie miałam zbyt wielu okazji.
Crowlie: Poprowadzę cię, więc nie musisz się martwić.
Chloe: Dziękuję!
Heartmann: Nie masz się czym martwić jeśli Crowlie przejmie prowadzenie.
Leonardo: Crowlie czy mogę wam przkodzić w tańcu?
Crowlie: Pomyślę o tym.
Oz: Uważaj młoda damo. Ktoś prawdopodobnie spróbuje zabrać cię siłą.
Wszystkie oczy zwróciły się na Wesley'a.
Wesley: To brzmi interesująco.
Wszyscy spojrzeli na Wesley'a tylko z wesołym uśmiechem.
Solomon: Powinnaś zacząć się już przygotowywać Chloe.
Och, przecież nie pójdę na bal w tych ubraniach!
Oczywiście nie przywiozłem ze sobą żadnych ładnych sukienek.
Co powinnam teraz zrobić?
Solomon: Czy coś się stało?
Chloe: Cóż... Nie przypuszczałam, że zorganizujecie bal więc nie przyniosłam ze sobą żadnej sukienki.
Oz: Co, ta trójka, która przyszła po ciebie nie powiedziała ci o tym?
Crowlie: Też nie wiedzieliśmy o tym balu.
Leonardo: To tylko sukienka. Zajmiemy się tym.
Heartmann: W jaki sposób?
Leonardo: Istnieje wiele sklepów sprzedających sukienki, czyż nie?
Heartmann: Zapomniałeś, że to ma być jedno z większych wydarzeń w całym Oz?
Crowlie: Znalezienie sukienki, która pasowałaby dla tej piękności, było by teraz całkiem niezłym zadaniem...
Leonardo: Musimy ją zdobyć bez względu na to, jakie to będzie ciężkie! Nie możemy pozwolić Chloe się zawstydzić!
Heartmann: Słuszna uwaga! Spójrzmy!
Crowlie: Chloe proszę daj nam czas. Znajdziemy ci sukienkę bez żadnych problemów.
Oni są tacy mili!
Solomon: Wszyscy zaczekajcie chwilę. Czy wiesz, że w tym pałacu mamy dosyć duża garderobę?
Crowlie: Co...?
Heartmann: Och, racja!
Chloe: Dużą garderobę?
Solomon: W rzeczy samej, niemożliwie, ogromnie wielką.
Leonardo: Czy macie tam również sukienki?
Solomon: Mamy wiele pięknych sukienek wykonanych przez największych mistrzów krawiectwa, wybierzesz tą, która ci się spodoba.
Chloe: Dziękuję!
Oz: Chłopaki są na prawdę głupi. Dlaczego pałac miałby nie mieć garderoby?
Wesley: Panikują nawet nie wiedząc o tym... Naprawdę. Głupcy.
Crowlie: Guh...!
Leonardo: W porządku, a kto jest geniuszem, który powiedział, że zamierzamy szukać sukienki?!
Heartmann: To byłeś ty Leonardo!
Leonardo: Ja?!
Crowlie: Tak, ty! Czy ty nie masz wstydu...?
Chloe: Cóż, wszyscy tylko próbowaliście mi pomóc. Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu.
Leonardo: Cóż... Tak, ale...
Crowlie: Powinienem był pomyśleć o tym bardzie na spokojnie...
Heartmann: Kiedy myślałem, że mogę ci pomóc, po prostu to powiedziałem i... Haha!
Crowlie i reszta popatrzyli na siebie i wybuchnęli śmiechem.
Dziękuję wszystkim. Och, to sprowadziło mnie z powrotem...
Wesley: Tch... Co za nuda.
Norton: Cóż, pozwól więc, że w takim razie pokażę ci garderobę.
Leonardo: Czy możemy także pójść?
Chloe: Huh? Po co?
Crowlie: Może ci się przydać pomoc przy wyborze sukienki.
Leonardo: I też chcę zobaczyć pałacową garderobę.
Solomon: Być może powinienem to ponownie rozważyć. Garderoba, jak wiecie jest pokojem. Jest nieprawdopodobnie wielka, prawie jak labirynt.
Chloe: Czy ona naprawdę jest taka wielka?
Solomon: W rzeczy samej. Pogłoski mówią, że niektórzy którzy zawędrowali do garderoby. Nigdy nie wrócili.
Crowlie: C-co?! Naprawdę?!
Leonardo: Whoa! Naprawdę? Wygląda na to, że wybieranie stroju wymaga dużej odwagi.
Oz: Masz zimne stopy?
Leonardo: Jakbym chciał! Ty wiesz kim ja jestem? Jestem odważnym lewem!
Norton: Mój, Lordzie Solomonie...
Chloe: Huh...?
Norton: Garderoba jest rzeczywiście dość duża. Jednak nikt nigdy nie zaginął w środku.
Chloe: Czyli to nie była prawda?!
Spojrzałam na Solomona widząc, że on chichocze.
Norton: Jako wielki i potężny czarodziej, jakim jest, ma szczególne poczucie humoru... i sprawia mu radość odgrywanie na innych swoich sztuczek.
Myślę, że już to zauważyłam...
Jednak nie mogłam tego powstrzymać. Prawdopodobnie to z powodu jego beztroskiego uśmiechu i czystych oczu.
Norton: Cóż, wyobrażam sobie, że to oznaka jego wielkości.
Norton musi naprawdę lubić Solomona. Lub raczej szanuje go.
Heartmann: Crowlie, Leonardo, prawdopodobnie powinniśmy tu zostać.
Leonardo: Nie idziesz Heartmannie?
Heartmann: Chloe idzie do garderoby przymierzyć swoją sukienkę. To niegrzeczne stać przy kobiecie, gdy ona się przebiera.
Crowlie: Och dobra uwaga... Nie pomyślałem zbyt bardzo.
Leonardo: Naprawdę? Do licha. Ludzie zapewne cierpią.
Crowlie: Cóż, zaczekamy tutaj.
Chloe: Zaraz wrócę, przebiorę się.
Norton: Cóż, ruszajmy.
Wesley: Czekaj minutę!
Wesley nas zatrzymał.
Norton: Potrzebujesz czegoś?
Wesley: Nie podoba mi się to... Coś nie jest tu w porządku.
Norton: Nie jest w porządku?
Wesley: Mówię o tobie Nortonie.
Wesley wskazał na Nortona.
Wesley: Jesteś Czarnoksiężnikiem z Północy, ale jesteś tu zachowując się jak sługa Solomona! Co ty knujesz?
Norton: Mój, mój... Nie jesteś świadom? Obaj możemy być czarnoksiężnikami, ale moja magiczna moc jest niczym w porównaniu z mocą Lorda Solomona.
Wesley: Cóż nie mogę się również zgodzić z tym, że będziesz z nią sam na sam!
Crowlie: Więc kto powinien być tym, który zabierze Chloe do garderoby?
Wesley: Nie mnie pytaj.
Solomon: Co powiecie na to aby to Chloe zadecydowała?
Chloe: To znowu zależy ode mnie?
Solomon: Wybierz kogo uważasz, że możesz mu najbardziej ufać. Kto to będzie?
Heartmann: Crowlie, Leonardo, prawdopodobnie powinniśmy tu zostać.
Leonardo: Nie idziesz Heartmannie?
Heartmann: Chloe idzie do garderoby przymierzyć swoją sukienkę. To niegrzeczne stać przy kobiecie, gdy ona się przebiera.
Crowlie: Och dobra uwaga... Nie pomyślałem zbyt bardzo.
Leonardo: Naprawdę? Do licha. Ludzie zapewne cierpią.
Crowlie: Cóż, zaczekamy tutaj.
Chloe: Zaraz wrócę, przebiorę się.
Norton: Cóż, ruszajmy.
Wesley: Czekaj minutę!
Wesley nas zatrzymał.
Norton: Potrzebujesz czegoś?
Wesley: Nie podoba mi się to... Coś nie jest tu w porządku.
Norton: Nie jest w porządku?
Wesley: Mówię o tobie Nortonie.
Wesley wskazał na Nortona.
Wesley: Jesteś Czarnoksiężnikiem z Północy, ale jesteś tu zachowując się jak sługa Solomona! Co ty knujesz?
Norton: Mój, mój... Nie jesteś świadom? Obaj możemy być czarnoksiężnikami, ale moja magiczna moc jest niczym w porównaniu z mocą Lorda Solomona.
Wesley: Cóż nie mogę się również zgodzić z tym, że będziesz z nią sam na sam!
Crowlie: Więc kto powinien być tym, który zabierze Chloe do garderoby?
Wesley: Nie mnie pytaj.
Solomon: Co powiecie na to aby to Chloe zadecydowała?
Chloe: To znowu zależy ode mnie?
Solomon: Wybierz kogo uważasz, że możesz mu najbardziej ufać. Kto to będzie?
Norton. / Crowlie. / Solomon.
Mogę ufać Crowlie'mu, Heartmannowi i Leonardo. A jeśli miałabym wybrać jednego z nich, to chyba powinien być to Crowlie. A skoro wybieram mojego chłopaka każdy powinien się z tym zgodzić.
Chloe: W porządku. Crowlie czy mógłbyś pójść ze mną?
Crowlie: Co, j-ja?!
Oz: Crowlie wiesz gdzie jest garderoba? Och, tak.. On nie wie.
Chwila, co ja robię...?
Solomon: Niestety. Zabiorę cię tam. Czy to w porządku?
Chloe: Och, proszę zrób to.
Nikt nie powinien narzekać, jeśli Solomon pójdzie ze mną. Uff...
Norton: Czy to w porządku Wesley?
Wesley: ... Tak, pewnie.
Crowlie: Z niecierpliwością czekam, aby zobaczyć w jakiej sukience powrócisz.
Heartmann: Kiedy wróci będzie wyglądać absolutnie oszołamiająco. Jestem pewien.
Leonardo: Jeszcze piękniejsza niż teraz, łał!
Chłopcy wywierają na mnie presję... Ale nie mogę uwierzyć, że zaraz założę sukienkę i pójdę na bal! To jak spełnienie marzeń! Oto jestem w Oz, świecie snów. I właśnie dlatego tak bardzo kocham Oz!
Kiedy zaczęłam wychodzić z sali tronowej wraz z Solomonem, Toto wybiegł za nami.
W porządku, Toto pójdzie z nami.
Odwróciłem się i zobaczyłem Crowlie'go, jego oczy były tak jasne, patrzyły prosto na mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.